Blog > Komentarze do wpisu

Koniec sierpnia - podsumowanie roku

Nie wiem jakim cudem ale minął rok od mojego ostatniego tu wpisu. Dawno zapomniałam, że w ogóle taki blog prowadziłam i..przypadkiem na niego natrafiłam w swoich starych zakładkach. Cóż...nie pozostaje mi nic innego jak zrobić podsumowanie roku, a trochę się działo :)

Zacznę od tego, że czytając pobieżnie mój ostatni tu wpis troszkę się uśmiechnęłam do siebie, a trochę zdziwiłam - jak to w życiu wszystko się zmienia. Jeden rok minął, a ja nie czuję już do NIEJ tego co czułam. ONA stała mi się CAŁKOWICIE OBOJĘTNA :) W 100% ! Dużo jednak się stało aby tak było jak jest obecnie.

We wrześniu zeszłego roku przeżywałam niemalże dramat, że ONA podjęła decyzję o odejściu. Luty/ marzec tego roku spotkałyśmy się po tak sporym czasie, na kawę, raz może dwa. Było...hmmm OK. Potem kilka razy się jeszcze spotkałyśmy, dużo pisałyśmy ze sobą na FB (takie czasy podłe, tel. każdy ma ze sobą, czas mojego pobytu na FB również był dla mnie nowością, lekcją życia i pewnego rodzaju doświadczeń).

W maju tego roku nie wiem jak ale całkiem przypadkiem poznałam na jednym z portali społecznościowych taką E., połączyła nas wspólna pasja jaką jest jazda na rowerze. Dziewczyna wydawało mi się normalna, katoliczka itd. Spędziłyśmy razem 3 miesiące na wspaniałych wyprawach rowerowych w nieznane. Wiele się nauczyłam przy niej choć w tej relacji chyba po raz pierwszy ja nie mówiłam nic za to ona nadawała za 10 (głównie o sobie i swoich osiągnięciach sportowych, dietetycznych itp.). No ale znosiłam to jakoś bo idealnie zgrywałyśmy się na spotkaniach rowerowych. Te 3 miesiące były na prawdę...super. Jedne chyba z najlepszych w ostatnich moich latach, w których miałam jakiekolwiek relacje z inną dziewczyną/ kobietą i... nie pozabijałyśmy się :)

Te 3 miesiące spowodowały, że byłam wolna, szczęśliwa, radosna i kreatywna. ONA - B. również do mnie lgnęła, jakoś nie wiem, Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryję ale im jesteśmy bardziej szczęśliwi i pozytywnie nastawieni do życia tym NAGLE nie wiadomo skąd tych ludzi wokół nas pojawia się coraz więcej. Tak było również i w tym przypadku. Bardzo to było dla mnie miłe, ciekawe doświadczenie, bardzo budujące moje EGO, bardzo pozytywne. Tym bardziej, że przecież na ogół ja z natury jestem pesymistką, większość czasu, większość roku, większość życia.

W między czasie poza rowerową E. i powracającą do mnie NIĄ czyli starą, moją byłą B. pojawiło się wieeeeele, wieeeele kobiet, dziewczyn, większość imion już dawno nie pamiętam, a i relacje z nimi były powierzchowne, bardziej pisane i tradycyjnie zawsze mi "czegoś" w nich brakowało. Ale każda mi "coś" dała, jakąś nową myśl, jakąś nową perspektywę myślenia, nowe spojrzenie. Mimo spotkań rowerowych z E. i odnowionych, dosyć ciepłych (na tamten czas) kontaktów z B. wciąż brakowało mi czegoś/ kogoś więc szukałam.

W międzyczasie znajomość z rowerową E. tak nagle jak się pojawiła tak nagle i zniknęła. Miałam dość jej ciągłego nawijania o sobie podczas naszych wycieczek gdzie w dużej mierze chciałam odpocząć na rowerze, zrelaksować się, a nigdy nie miałam przez nią takiej okazji. Jeden dzień szczerości spowodował nieodwracalne skutki w postaci jej zniknięcia (pomogła jej w tym koleżanka bo sama najwidoczniej nie miała odwagi mi powiedzieć to czego dowiedziałam się od jej koleżanki, a zupełnie mi obcej i nie znanej baby).

Znajomość z rowerową E. rozpadła się nagle, w tym samym czasie i B. powiedziałam, że nie ma już u mnie szans i 2 razy do tej samej wody nie wchodzę i znów przewrót sytuacji i jak nagle i dużo do mnie pisała tak nagle zamilkła. Siłą rzeczy jak takie akcje emocjonalne (powroty i rozstania w kółko) trwają 4 lata to nie da się tego wytrzymać ani żywić jakiegoś pozytywnego uczucia w takiej relacji. Tak więc ponownie, koło zatoczyło krąg, a ja zostałam sama. W między czasie pojawiła się pewna B. starsza ode mnie ale...hmm.. ona mimo przyciągania duchowo fizycznego nie jest chyba do końca "tą" o której marzę. Jest...zbyt idealna, zbyt odmienna w swoim życiu i tym co robi jak robi, z kim żyje jak żyje na co dzień niż ja.

Wciąż szukam. Ale czuję, że znów kolejny rok (od teraz przełom wrzesień 2017 do kolejnych wakacji 2018) to będzie ponownie, znów rok moich przemian i zanurzenia się w swojej samotności, w siebie samą aby tym samym zrozumieć jakoś innych ludzi, inne kobiety... Być może gdzieś tam, jest dla mnie "TA JEDYNA", ta której szukam od zawsze, kobieta moich marzeń, kobieta która nie wiem jak wygląda, nie wiem ile ma lat ale wiem, że będę ją czuła jeśli ją spotkam na swojej drodze.

Początek września. Zaczynam urlop. Mam nadzieję, że wraz z tym urlopem, wraz z wyjazdem w nieznane, za horyzont, daleko, w zimne rejony znów pozamykam przeszłość, która wymknęła mi się spod kontroli. Znów odnajdę siebie...

czwartek, 31 sierpnia 2017, magnoliam

Polecane wpisy